poniedziałek, czerwca 16, 2014

Dziś miałam okazję wypróbować glinkę Glahssoul. Glinka ta pochodzi ze średniego Atlasu w dolinie Moulouya w Maroku. Nazwa jej oznacza: "ta która czyści". Znana jest od XIIw. Stosowana była do mycia włosów, twarzy i ciała. W jej składzie znajduje się mnóstwo cennych pierwiastków. Posiada właściwości detoksykujące i dotleniające skórę. Przeznaczona do skóry tłustej ze skłonnością do wyprysków. W celu jej nałożenie mieszamy kilka łyżeczek proszku z wodą i nakładamy na twarz. Po 10min. myjemy. Dla cery suchej zaleca się dodanie kilka kropel olejku arganowego.

laylatestuje.blogspot.com


Glinka ma postać sproszkowaną. Posiada lekki zapach orientalnych perfum. Po zmieszaniu z wodą i nałożeniu na twarz, dość szybko wysycha, toteż starałam się co pewien czas spryskać ja odrobinę wodą. Jednak działa to na jej "plus", ponieważ dzięki temu wiem, że nie posiada żadnych dodatkowych składników i jest w 100% naturalna. Po 10 minutach ją zmyłam. Schodzi trudniej, niż po typowych, kremowych maskach, ale to właśnie zalety oryginalnej glinki: ) Cera wyraźnie staje się rozjaśniona, bez przebarwień i o jednolitym kolorze. Brak zabrudzeń, czy błyszczenia w strefie "T". Skóra jest niemal idealnie przygotowana pod dawkę pielęgnacyjnych substancji odżywczych: )

źródło: avanti24.pl



3 komentarze:

  1. Nie musisz jej spryskiwać, ta wysuszona warstewka dobrze wchłania sebum :) z sypanych ja mam białą i też bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za radę:) Chętnie spróbuję.

      Usuń
  2. Bardzo lubię glinki ...no już nie długo spotkamy się w Rzeszowie :D pozdrawiam i oczywiście obserwuję

    OdpowiedzUsuń